• Wpisów:56
  • Średnio co: 25 dni
  • Ostatni wpis:3 lata temu, 16:26
  • Licznik odwiedzin:4 252 / 1449 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Śmierć S mnie załamała. Może to dlatego, że nie była w podeszłym wieku (38 lat). Śmierć dziadków lepiej "przetrawiłam" (żyje tylko jedna babcia). Nie przeżywałam tego aż tak, mimo, że z dziadkiem ze strony mamy łączyły mnie bliskie relacje.

Nie chcecie wiedzieć co wyprawiałam w ciągu tygodniu..

Stajnia jest moim lekarstwem na wszystko. Może to dziwne, ale gdy spędziłam tam wczoraj parę godzin, przejaśniło mi się głowie.. Odpoczęłam.. Przemyślałam parę rzeczy..

Wracam do gry (zarówno do życia jak i odchudzania)
Od jutro zaczynam .. znowu.
Tym razem jednak 1000 kcal.
Wracam do pływania co najmniej 2 razy w tygodniu, Mel Be w weekendy, jazda konna 1 w tygodniu i bieganie pewnie też 2 razy w tygodniu..
  • awatar motena: mam nadzieję,że szybko się pozbierasz . Zdrowe odżywianie i ćwiczenia na pewno ci w tym pomogą. Powodzenia :)
  • awatar fight for better myself !!: Trzymaj się! :*
  • awatar forever hungry: Powodzenia. Jesteś silną osobą, wierzę, że dasz radę podźwignąć się z tego i dalej walczyć.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Muszę przywrócić kontrolę w moim życiu.
 

 
Przede wszystkim wielkie dzięki za wasze komentarze.
Ostatnie dni były straszne pod względem emocjonalnym, psychologicznym i chyba każdym innym.
Jednak skupmy się na diecie.
Zawaliłam na całej linii. Nie mam jednak jakiś ogromnych wyrzutów sumienia tzn. wiem, że źle zrobiłam, powinnam inaczej to wszystko odreagować, ale stało się... W środę popędziłam pierwszym możliwym pociągiem- wiązało się to z ponad 8 godzinną podrożą i torbą żarcia, którą kupiłam na dworcu. Następny dzień rozpoczęłam od fast fooda by przez co najmniej 10 godz., które spędziłam w szpitalu nie mieć nic w ustach i zakończyć go również fast foodem. Potem jadłam wszystko czym mnie ludzie częstowali.. Nie wiem nawet co i ile tego było. Mam tylko przebłyski w pamięci tego co robiłam. Informowanie ludzi, rozmowa z księdzem, pomoc w przygotowaniu ceremonii.. Następnie pogrzeb, stypa i podróż powrotna, tym razem samochodem.
Jestem wykończona..
Na dodatek mój organizm się zbuntował przed tego typem jedzenia.
  • awatar EineKleineHexe: Nie martw sie tym, zasady są po to by je łamać a ty miałaś poważny powód. Teraz wszystko wróci do normy.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Kochani,
zniknęłam z radaru przez jeden telefon. Przez jeden telefon mój świat wywrócił się do góry nogami. Nienawidzę takich momentów, gdy nie mamy nic do powiedzenia, a natura ubiega się o swoje.
Kochana ciocia S. odeszła.
Dostałam w środę telefon, że w nocy zabrało ją pogotowie. W momencie gdy to usłyszałam wiedziałam, że to coś poważnego. W oka mgnieniu znalazłam się w pociągu w drodze na południe. Ledwo zdążyłam się z nią pożegnać. Lekarze dosłownie rozstawiali ręce, nie mogli już nic zrobić. Rodzice przyjechali parę godzin po mnie, ale się spóźnili.. Nie mieli tej szansy co ja..
Jaka to była kobieta! Zawsze ją podziwiałam i żałowałam, że nie jesteśmy spokrewnione. Jest to, a w zasadzie była bliska przyjaciółka z czasów młodzieńczych mojego chrzestnego - brata mamy. Miałam z nią świetny kontakt, o wiele bliższy niż z niektórymi członkami rodziny.. To niesamowite. Te wszystkie wspólne chwile.. Szkoda, że nie było ich więcej. Nie spotykałyśmy się za często, mieszkałyśmy po różnych stronach kraju, ale wiedziałam, że zawsze mogłam na nią liczyć. Bez względu na czas, porę, zwyczajnie wszystko. Łączyła nas ta nić porozumienia, którą ani odległość, różnica wieku czy inne czynniki nie były w stanie pokonać.. Była dla mnie jak starsza siostra. A teraz jej nie ma..
Nie rozumiem dlaczego ona?! Przecież mogła spokojnie pożyć dwa razy tyle. Jest tyle ludzi, którzy zasługiwali nie śmierć o wiele bardziej, ale nie, oni dożyją 80, podczas gdy S..

Jest mi smutno, czuje się samotna, jest mi źle.
Niech ktoś mnie przytuli.


  • awatar Do It For Yourself. Only For Yourself...: *tuli mocno* Kochanie, bądź silna. Tak już w życiu jest, ze dzieją się sytuacje, których nie rozumiemy... Tacy ludzie są wspaniali. Moim zdaniem nie ma przypadkowych znajomości - każda ma coś wnieść do naszego życia, czegoś nas nauczyć. Wspominając tę kobietę, postępując według jej zasad, po prostu biorąc z niej przykład, będziesz oddawać jej w ten sposób cześć i wspominać, na zawsze pozostanie ono w Twoim sercu. Trzymaj się kochanie. Jesteś silna, wiem, że się po tym pozbierasz.
  • awatar DealCalorie: ah tak... taka jest kolej rzeczy ktoś umiera by ktoś mógł się urodzić, tak mówią, najgorzej boli jak traci się kogoś kto nas rozumie. Czasem też bliżej naszego serca jest obca osoba niż ta tak blisko spokrewniona :( trzymaj się kochanie :*
  • awatar EineKleineHexe: Przytulam cię na odległość, kochana, ciężkie chwile są przed tobą i nikt nie może ci w tym pomoc, jestem z tobą myślami.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Dzień 2 ze 100 (wtorek)

Bilans:
Posiłek 1: 07.00
- jogurt z płatkami owsianych i musli (300)
Posiłek 2: 8.30
- banan (114)
Posiłek 3: 12.00
- mini tarta na cieście francuskim (141) ze szpinakiem (20) i papryką (15) i kozim serkiem (95)
Posiłek 4:
-
Posiłek 5:
- 40 g suszonych jabłek (138)

Napoje:
- sok wyciśnięty z dwóch pomarańczy (54)

Aktywność:
- spacer 6km

Razem: 544/800
357 kcal z owoców i warzyw


Miał dziś oddać krew. Wybrałam się rano do punktu krwiodawstwa. Okazało się, że dziś "świętują". Szczęka mi opadła zwłaszcza, że parę dni temu do nich dzwoniłam. Zmarnowany czas i pieniądze. Z tego wszystkiego wróciłam na piechotę (6 km), po drodze kupiłam zieloną i czerwoną herbatę -przynajmniej coś.
  • awatar Kashmirkaa: Ładnie poszło :)
  • awatar Black and blue: Też chciałabym oddawać krew, ale za mało ważę :(
  • awatar monkeyslut: Malutko kalorii bardzo. A z tym punktem krwiodastwa, to glupota, skoro dzwonilas, to powinni Ci dac plena I prawdziwa informacje -.-
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Doszperałam się do informacji, że jedno okrążenie stadionu mu 400 m., czyli przebiegłam 2800 m. Chyba nie tak źle jak na 1szy raz.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Dzień 1 ze 100

Bilans:
Posiłek 1: 6.30
- jabłko (80)
Posiłek 2: 10.15
- bułka pełnoziarnista (161) z twarogiem (50) i pasztetem (81)
Posiłek 3: 12.30
- kukurydza (198)
Posiłek 4: 15.00
- wafel ryżowy (27) ze szpinakiem (5) *2
Posiłek 5: 19.00
- suszone jabłka (138)

Napoje:
- kubek herbaty * 4 (ponad litr ^^)
- sok wyciśnięty z pomarańczy (27)

Aktywność:
- bieganie (20 min - 7 okrążeń stadionu, czy czegoś tam -miało być co najmniej 5.)

Razem: 799/900
453/500 kcal z owoców i warzyw + 346/400 z reszty produktów

Woda mi nie wchodzi w większych ilościach, więc przerzuciłam się na herbatę. Na razie czarna, jak dokupie zieloną będzie na zmianę z czarną.
  • awatar mrrrr: uwielbiam liściastą zieloną :D
  • awatar Hospitalizacja: No ładnie ci idzie. Ja wodę niegazowaną zawszę lubiłam,ale też miałam problemy z wlewaniem przynajmniej 1,5l dziennie. Więc piłam wodę na przemian z miętą,a teraz jakoś samo idzie :)
  • awatar Do It For Yourself. Only For Yourself...: Kup jeszcze czerwoną :) Osobiście zakochałam się w herbatach. Teraz piję je w takiej samej ilości co wodę. Dobrze Ci poszło :) Oby tak dalej. Jesteśmy silne, musimy tylko w to uwierzyć.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Nie rozumiem. Naprawdę nie rozumiem.
Waga skoczyła 2 kg do góry. Jakim cudem ja się pytam. Jakim?
Jestem zła. I to bardzo.
Koniec zabawy. Tłuszczu przygotuj się na prawdziwą wojnę.

Następuje reset.

Bitwa numer jeden.
Od poniedziałku wchodzi w życie 100 dniowy plan działania.
Dieta (70%) + sport (30%). Tak to podobno działa.
Z góry wszystko będę sobie wszystko planować na cały tydzień.
Tabelki już gotowe. Pozostaje je wypełniać i przestrzegać.
Podczas weekendów w domu będę się pilnować. Dam radę. To tylko 2 i pół dnia.
Pełna kontrola. Każda decyzja, kęs, zakup, działanie będzie przemyślany.
Będę planować dzień z uwzględnieniem nauki, diety, ćwiczeń.
Zważę się za 100 dni.
  • awatar mrrrr: i to jest mega motywacja !!! supeeeeeeeer :D
  • awatar Black and blue: Czemu waga Ci skacze? Bo za mało jesz! Zwolniłaś swój metabolizm i takie są tego skutki! Poczytaj sobie trochę o żywieniu i o treningach to wtedy będziesz wiedziała co i jak ;) Buźka!
  • awatar monkeyslut: Życzę Ci powodzenia! Plan bardzo ambitny, trzymam mocno kciuki :*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Miało być inaczej, jest jak jest. Do domu zabieram się samochodem z jakąś laską. Jednak nie starczy mi już czasu by po zajęciach "odwiedzić" punkt krwiodawstwa. We wtorek organizują mobilny punkt, to się wybiorę... Zależy mi jednak na kopi wyników badań, a nie jestem pewna czy tam też je dostanę. Choć wydaje mi się, że tak.

Piątek
31 dzień odchudzania
19 dzień HSGD

Plan na dziś:
jednodniowa głodówka oczyszczająca. Moja pierwsza. Wleje w siebie przynajmniej 2 litry płynów. Dopuszczam wodę i herbatę.


Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 



Tylko do słodkości nie pasuje...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Czwartek
30 dzień odchudzania
18 dzień HSGD

Bilans:
Posiłek 1 (6.45)
- banan
Posiłek 2 (9.00)
- jogurt naturalny z łyżką płatków owsianych i musli
Posiłek 3 (11.00)
- 2 wafle z pasztetem i 2 mini papryczki
Posiłek 4 (14.00)
- kasza gryczana (50 gram) z burakiem i odrobiną cebulki
Posiłek 5 (19.50)
- twaróg chudy z łyżką jogurtu i kilkoma rzodkiewkami

Napoje:
- herbata *2

Razem: 630/950 + 229 kcal z owoców i warzyw




Jestem z lekka wkurzona. Miałam się zabrać w pt wieczorem z panem M. do Gdańska -odwołał wyjazd... Wszystko sie wali
  • awatar More_Love: Ja jak jadę do domu z Gdańska samochodem to zajmuje to góra 1,5h a pociągiem czasami nawet do 3h :\ ... ach ta Polska kolej.
  • awatar More_Love: To kawałek drogi masz do domu, samochodem to pół biedy, ale pociągi to już całkiem inna historia... coś o tym wiem, bo jeżdże pociągami do domu... i jest masakra... :\
  • awatar DealCalorie: nienawidzę kiedy ktoś w ostatnim momencie mówi mi sorry ale nie, a tak poza tym jest ok :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Ważenie nastąpi w sobotę rano. Chcę 64! Może też być 64,...!

Nie wiem jak w weekend będzie z dodawanie wpisów i liczeniem kcal.. W domu chwilowo nie ma internetu. Obecnie dla mnie to koniec świata. Może do weekendu go ogarną..
 

 
Środa
29 dzień odchudzania
17 dzień HSGD

Bilans:
Posiłek 1 (6.30)
- jogurt naturalny z łyżką płatków owsianych i musli
Posiłek 2 (9.00)
- banan
Posiłek 3 (10.00)
- wafel ryżowy z pasztetem i mini papryczka
Posiłek 3 (13.30)
- babciny nadziewany naleśnik
Posiłek 4 (17.00)
- kanapka z jajkiem i mini papryczka
Posiłek 5 (19.15)
- twaróg chudy z jogurtem i kilkoma rzodkiewkami

Napoje:
- kubek herbaty *3
- kubek wody

Aktywność:
- basen 60 min
- ok 2 km do studium językowego

Razem:899/900 + 192 kcal z owoców i warzyw




Rozpisałam bilans na najbliższe dni, podczas których mam 100% kontrolę (czyli do piątku). Mam nadzieję, że będzie dobrze.
  • awatar monkeyslut: Kurcze, chciałabym też sobie tak rozpisywać bilanse :o Nie mam to tego siły ani władzy aż takiej, Ty robisz to za nas dwie! :)
  • awatar W dążeniu do perfekcji!: Niestety mam tylko 160 cm wzrostu, więc przy takich wymiarach to trochę za niska jestem :D piękny bilans kochana i powodzenia :*
  • awatar ~skinny_thinking: Bardzo ładnie Ci idzie :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
To chyba jednak przesada by wstawać po 6 by pójść popływać na basen przed zajęciami.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Muszę powiedzieć, że dzisiaj na basenie bardzo fajnie mi się pływało. Godzinka minęła dosłownie w oka mgnieniu, a na dodatek udało mi się przepłynąć 1/4 basenów kraulem i 1/4 grzbietem. Zazwyczaj pływam żabkom. A dziś się nie przejmowałam, że inni pływają szybciej, lepiej. Po prostu pływałam swoim rytmem. Było mało ludzi, razem ze mną 2-3 osoby na torze, pewnie to też miało wpływ. Po za tym kupiłam zajebiste okulary, starych w domu nie mogłam znaleźć. Wydałam tylko 40 zł, a są o niebo lepsze od poprzednich, mimo, że się dość mocno wrzynają. No ale do tego trzeba przywyknąć.
Jutra wstaję rano by pójść popływać. Zajęcia zaczynają się o 11:30, mam nadzieje, że się wyrobię. Kończę późno i nie chcę pchać się w ten tłumy, pomijam już fakt, że nie będzie mi się chciało.

W piątek po zajęciach idę oddać krew. Jak myślicie powinnam tego dnia zwiększyć limit kcal o 100-200? A ok. 20 wyruszam do domu z panem Maciejem
  • awatar Do It For Yourself. Only For Yourself...: Skoro po oddawaniu krwi powinno ie zjesc czekolade, to jak najbardziej powinnas zwiekszyc bilans. Chcialabym umiex plywac ;__;
  • awatar monkeyslut: Wchodzisz na mojego bloga dzień w dzień, toż widac, że ćwiczę! :D Haha :D Po prostu przypomniało mi się, jak kiedyś chodziłam przez dłuższy czas na basen i naprawdę były efekty, a na dodatek to lubiłam.
  • awatar monkeyslut: Aż sprawdziłam, wiesz? I musiałabym zapłacić mniej więcej rownowartość 20/25 złotych, tylko nawet nie wiem czy za wejście, czy za godzine. Tak czy siak-nie stać mnie.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
Dotrwam do końca. A pisząc "końca" mam na myśli dotarcie do mojej wymarzonej sylwetki. Schudnę, wyrzeźbię mięśnie. A potem jeszcze minimum miesiąc na wyjście z diety. Dziękuje za wasze poprzednie komentarze. Dobrze wiedzieć, że nie tylko ja mam takie problemy. Jak napisała monkeysiut najważniejszą zasadą podczas odchudzania jest trwanie przy swoich postanowieniach. Najważniejsza i najtrudniejsza zasada. Wytrwałości dziewczyny! Razem damy radę!

Wtorek
28 dzień odchudzania
16 dzień HSGD

Bilans:
Posiłek 1 (7.30)
- 2 wafle ryżowe z pasztetem i 2 mini papryczki
Posiłek 2 (10.00)
- jogurt naturalny (125 gram) z łyżką płatków owsianych i musli
Posiłek 3 (12.30)
- jabłko
Posiłek 4 (13.30)
- babciny naleśnik na zimno z nadzieniem (kapusta, jajko...)
Posiłek 5 (16.30)
- wafel ryżowy z pasztetem i 1 mini papryczką
Posiłek 6 (19:30)
- twaróg chudy z jogurtem i kilkoma rzodkiewkami

Napoje:
- 1 kubek wody

Aktywność:
- basen 60 min.

Razem: 702/800 + ok 210 kcal z owoców i warzywa



  • awatar mrrrr: no i tak trzymać :)
  • awatar Kashmirkaa: Ja muszę więcej wody pić. Jakoś tak samo wychodzi. Bardzo się pilnuje, mam zakodowane w głowie, źe zakazanych rzeczy jeść nie mogę i nawet o nich nie myśle.
  • awatar Zmotywowanaa: powodzenia!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (11) ›
 

 
Jestem na siebie zła i to bardzo...
Jestem wkurzona bo nie chce być gruba, a ciągle się waham, zastanawiam by przerwać i odpuścić. Mam cel i mam go osiągnąć. Odchudzam się dla siebie, ale ja nie widzę efektów, nikt nie widzi efektów, a podobno zeszłam kilka ładnych kg i cm w dół.. Chcę to zobaczyć, albo usłyszeć. Jestem na siebie zła, bo jestem słaba. Nie potrafię być konsekwentna. Cały czas ze sobą walczę.. Wiem, że schudnięcie wymaga czasu, ale i tak chcę to na już i teraz. Mam dosyć odkładania każdej rzeczy w sklepie bo ma za dużo kcal, bo należy do przetworzonej żywności, bo jest nie zdrowa - jestem wściekła, że mogę kupić tylko nieliczne produkty. Na dodatek nie ma tych co mogę i chcę kupić. Jestem zmęczona liczenie każdej kalorii, planowanie co mogę, a czego nie mogę zjeść.
  • awatar mrrrr: ja jak nie widzę efektów, to łatwo się poddaję, wiem to mój wieeeeeeeeelki minus
  • awatar monkeyslut: Najważniejsza zasada odchudzania- trwaj w swoich postanowieniach. Nie możesz się złamać, zmieniać. Trwaj w swoich postanowieniach, rób co robiłaś, efekty prędzej czy później będzie widać i wszystkim szczęki poopadają, tylko musisz być dzielna! :*
  • awatar brunettegirl: nie strasznie brzmi, ja też tak mam, mało kto tak nie ma, wielu ludzi się temu poddaję i to nie jest złe, czasem można, ważne żeby potem znowu wziąć dupę w troki i działać. Może potrzebujesz dnia luzu?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 
Zmieniłam trochę sposób zapisywania bilansu.

Poniedziałek
27 dzień odchudzania
15 dzień HSGD

Bilans:

Posiłek 1
- kanapka: połówka palucha pełnoziarnistego z sałatą, ketchupem i jajkiem
- kanapka: połówka palucha pełnoziarnistego: ¾ z twarogiem wędzonym, ¼ z miodem
- ¼ melona
Posiłek 2
- jabłko
Posiłek 3
- kanapka: paluch pełnoziarnisty z jajkiem i sałatą
Posiłek 4
- maślanka
Posiłek 5
- 2 wafle ryżowe

Napoje:
- kubek herbaty
- kubek wody * 2

Aktywność:
- basen 40 min

Razem: 927/900 + 170 kcal z owoców i warzyw

Jeżeli uda mi się znaleźć transport do Gdańska samochodem w piątek wieczór, wracam na weekend do domu. Krew oddam w piątek po zajęcia, do dietetyka umówię się na przyszły tydzień. Gdy relacje między mną, a mamą się naprawiły, szkoda mi wyjeżdżać. Na dodatek w ndz będzie głosowanie, a w weekend imprezka z okazji imienin cioci. Szkoda ją ominąć. Muszę walczyć o moją sylwetkę, a nie iść na łatwiznę. Muszę ćwiczyć swoją silną wolę. Powrót na weekend = wyzwanie (dieta), które mam zamiar podjąć.
  • awatar mrrrr: dużo kanapek dzisiaj :P
  • awatar Kashmirkaa: Ładnie :).
  • awatar monkeyslut: Mam nadzieję, że podjęcie wyzwania nie odbiję się na Tobie, mam nadzieję, że sprostasz zadaniu, wierzę w Ciebie! :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Niedziela
26 dzień odchudzania
14 dzień HSGD

Bilans:
- 3 kromki taciego chleba (117 kcal), pasztetowa (75 kcal), almette (92 kcal) miód (78 kcal) ser kozi (50 kcal) -wow, ile kcal, byłam strasznie głodna, ale starałam się jeść zdrowo, powoli i z umiarem...
- uczta dnia: karkówka z grilla, puree z brokułami, pieczarki podduszane na masełku z czosnkiem i z serem blue, sałatka: sałata, ogórek, pomidor, papryka, melon, winogron, jabłko, sezam, żurawina z odrobiną oliwy (ok.552 kcal + owoce i warzywa)
I dlatego nie lubię wracać do domu na weekend.. Jak tu się oprzeć takim pysznościom?
- szklanka maślanki (108 kcal)

Owoce i warzywa:
- pomidor, szczypiorek i ogórek (16 kcal)
- pieczarki
- sałatka

Razem: 1072/1150 + ? kcal
  • awatar Kashmirkaa: Ładny bilans;). W życiu nie jadłam karkówki.
  • awatar Do It For Yourself. Only For Yourself...: Nie przejmuj sie, jesz bardzo ladnie! Naprawde jest super. Ale rozumiem, co czujesz, bo sama mam to samo, gdy wracam do domu na weekendy... wszystko taaaakie pyszne... Jest dopiero polowa dnia, a ja juz mam za soba napad...
  • awatar xDeathx: dobrze zaczęłaś :*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Wszyscy mają plany, mam i ja.

Nowy miesiąc, główny plan bez zmian.
Przez 17 dni kontynuuję dietę HSGD.
Muszę się jednak nauczyć pić więcej wody -mój cel: co najmniej 6 szklanek dziennie.
Dodatkowo muszę zwiększyć moją aktywność. Do basenu, dodam bieganie. Nigdy nie lubiłam tej formy aktywności, ale może coś się zmieniło/ zmieni. Przydałyby się również ćwiczenia na wyrobienie mięśni brzucha, ale wszystko w swoim czasie.
Cel na listopad, utrata 5 kg.
  • awatar mrrrr: ja też nie lubię biegać i nie potrafię się do tego zmusić, dużo bardziej wolę jazdę na rowerze <3
  • awatar awfultruth: Ja piję 2-3 litry dziennie i chyba wysikuje kilogramy :D . powodzenia :)
  • awatar xDeathx: Powodzenia,uda Ci się z tym 5 kg itd :*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Sobota
25 dzień odchudzania
13 dzień HSGD

Bilans:
- 2 kromki taciego chleba ( 78 kcal) 1 plasterek szynki (50 kcal) almette (50 kcal ) miód (19 kcal) dżem (21 kcal)
- tarta (300 kcal)
- jeden kawałek ciasta (350 kcal),
jadłam powoli, delektowałam się każdym kęsem..
- parówka (114 kcal)

Owoce i warzywa:
- pomidor (4 plasterki), ogórek, szczypiorek (16 kcal)
- pół jabłka (40 kcal)
- surówka, starta marchewka, jabłko, cytryna (70 kcal)
- pół jabłka (40 kcal)

Niestety najwięcej cm ubyło mi z piersi, aż 5.. A tak je lubiłam, w zasadzie były jedyną częścią ciała, którą lubiłam. No cóż coś za coś. Mam nadzieje, że pod koniec odchudzania nie będę płaska jak deska.
Zeszłam też 2 cm z uda, 4 cm z bioder, 5 cm z tali.
Szkoda tylko, że nikt tego nie widzi.

Razem:982/1100 + 166 kcal
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (12) ›
 

 
Piątek
24 dzień odchudzania
12 dzień HSGD

Bilans:
- 1 łyżka sałatki, 1 łyżka twarożku, 1/4 puszki sardynek w pomidorach (150 kcal)
- talerz rosołku (105 kcal)
- tarta ze szpinakiem, cukinią fetą, łososiem na cieście francuskim (350 kcal)
- suszone banany (ok. 100 kcal)
- sałatka jarzynowa (135 kcal)

Owoce i warzywa:
- połowa ogórka (5 kcal)
- gruszka (90 kcal)
- kalafior (44 kcal)
- 1,5 jabłka (146 kcal)

Razem:840/950 + 285 kcal

Aktywność: godzina jazdy konnej

Waga:65,7 kg

Miałam ważyć się w sobotę rano, ale skoro wróciłam w czwartek wieczór.. Zwyczajnie ciekawość mnie zżerała. Nie dobiłam poniżej 65 kg, ale jestem blisko, więc nie jest źle. Utrata każdego kg mnie cieszy. Łącznie, od samego początku, pozbyłam się, ponad 6 kg! Do tej pory nie zdawałam sobie z tego sprawy. Wychodzi prawie 2 kg na tydzień! Muszę powiedzieć, że jestem zadowolona.

Tak w ogóle mam sposób na głodne wieczory. Jeżeli nie mam nic konkretnego do zrobienia po prostu idę spać. A, że mam to szczęście i potrafię zasnąć o każdej porze, w każdym miejscu to 5 min w łóżeczku i już śnię.

Mama dowiedziała się, że się odchudzam wobec czego gdy załatwiliśmy sprawy w centrum wstąpiła do cukierni i kupiła sobie rogala z czekoladą, makiem i orzechami pytając się niewinnym głosem na co ja mam ochotę. Nie złamałam się i kupiłam sobie na targu gruszkę. A w tej chwili woła mnie na moje ulubione żelki
Także cały weekend będą mnie wodzić na pokuszenie..

Jednak z okazji święta zdecydowałam, że pozwolę sobie na jeden kawałek ciasta. Wiem, że i tak się nie powstrzymam. Mama zrobi moje ulubione ^^ Po prostu ograniczę się do małego kawałka.
  • awatar mrrrr: Super że waga ci spada :-)
  • awatar fitandblond: Czasem trzeba sobie pozwolić na ciasto i tyle :) szczegolnie ulubione i zrobione przez Mamę :)
  • awatar Kashmirkaa: Gratulacje. Moja mama non stop je cos słodkiego przy mnie albo prosi mnie o przyniesienie czekolady i nie widzi w tym nic złego.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
Czwartek
23 dzień odchudzania
11 dzień HSGD

Bilans:
- bułka pełnoziarnista z jajkiem (240 + 78 kcal)
- kubek mleka (130 kcal)
- owsianka (281 kcal)
- jogurt naturalny (60 kcal) z musli i otrębami (130 kcal)
- 3 wafle ryżowe (90 kcal)

Owoce i warzywa:
- sałata (2 kcal)
- jabłko (94 kcal)
- 1/4 grejpfruta

Razem: 1009/1000 + 96 kcal

Bilans bardzo mleczny. Musiałam uprzątnąć lodówkę z produktów, które mogły się popsuć.

Ogółem odkąd jestem na diecie nagle wszędzie widzę:
ludzi jedzących jakieś pyszności, słodkości na które ja nie mogę sobie pozwolić oraz "sklepy", których nie mogę odwiedzić (cukiernia, kebab itp..) Jakaś masakra..

Ale jest jeden dodatkowy plus diety. Nigdy nie przechodziłam tak mało problemowo okresu. Praktycznie żadnych bóli, mniejsze krwawienie itp.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Moja idealna figurka - moje cele.

(Kiedy ja się tak utuczyłam? Aż wstyd mi pisać..
Może do wakacji się wyrobię.)

Ze "stanu początkowego" mam zamiar zejść z:
- wagi 17 kg
- talii 8 cm
- brzucha 15 cm
- bioder 5 cm
- każdego uda 13 cm
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (9) ›
 

 
Środa
22 dzień odchudzania
10 dzień HSGD (to już 1/3 )

Bilans:
- owsianka z dodatkami (242 kcal)
- bułka pełnoziarnista z jajkiem (236 + 78 kcal)
- jogobella (150 kcal)
- jogurt naturalny (60 kcal) z musli (80 kcal)

Owoce i warzywa:
- banan (114 kcal)
- sałata (2 kcal)
- kiwi (50)

Razem: 846/900 + 166 kcal

Aktywność: jak co tydzień na piechotę do studium, ponad 2 km

Kolokwium z botaniki składało się z dwóch części, cytologii i histologi. Ogólna ocena jest wspólna lecz poprawa jest każdej oddzielnej. Zaliczyłam cytologie (tylko na 3, smutna -tak wiem, mi nigdy nie dogodzisz ^^ ). W drugiej części zabrakło mi 3 pkt (zła!!) Poprawa histologi za 2 tygodnie.
Nie jest źle, mogło być gorzej, ale mogło być też lepiej.

Dużo z was poleca mi iść do dietetyka. No cóż w takim razie pewnie pójdę. Jeśli chodzi o NFZ.. nie ogarniam wgl tego tematu. Ja i wgl jakikolwiek lekarz, przychodnia nie współgramy ze sobą tzn. że po prostu nie korzystam z ich usług, bo nie potrzebuje, a jak mam pójść to kompletnie nie wiem co i jak. Po za tym nie wiem czy się dobrze orientuje, ale musiałabym pójść do niego w miejscu zameldowania, a to odpada.

Zastanawiam się czy po skończeniu HSGD nie przejść na dietą wegańską. Może to być ciekawe doświadczenie.
  • awatar mrrrr: ja nawet nie wiedziałam że można iść do dietetyka z NFZ XD
  • awatar i will eat you: Też się zastanawiałem nad dieta wegańską i też wydaje mi się, że może być to ciekawa przygoda. A co do dietetyczki/dietetyka... w sumie każdemu człowiekowi przydała by się wizyta. :D Nie wiem co ci poradzić w tej kwestii. Kombinuj i żeby się udało. :)
  • awatar Kashmirkaa: Niekoniecznie. Możesz iść tam gdzie mieszkasz. Przeciez leczyć się jakoś musisz poza miejscem zameldowania. Nie wiem czy każda przychodnia ma dietetyka.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Wtorek
21 dzień odchudzania
9 dzień HSGD

Bilans:
- 2 kanapki (bułka z dynią i serek) (365 kcal)
- 2 wafle ryżowe (60 kcal)
- owsianka de lux (migdały, pistacje, musli, płatki, mleko) (371 kcal)

Owoce i warzywa:
- sałata (2 kcal)
- kiwi (50 kcal)
- banan (114 kcal)
- kukurydza ( 200 kcal)

Razem: 796/800+ 366 kcal

Aktywność: basen 60 min.
Nie miałam dziś takiego powera jak w weekend. Mięśnie się jednak zmęczyły. Wgl dzisiaj jestem jakaś niemrawa, zmęczona. Dlatego też takie szaleństwo w bilansie.

Ogółem obawiam się piątku. Mam limit 950 kcal i nie wiem jak to wyjdzie. Sama jestem w stanie się przypilnować, ale jedząc z rodzinką to jest wręcz mission imposible. Jeśli chodzi o weekend to czuje się dużo spokojniejsza. Co prawda to trochę bez sensu bo limit różni się tylko o 100-150 kcal, jednak to zawsze coś. Raczej działa myśl, że mogę zjeść ponad 1000 kcal.

W następną sobotę po świętach (08.11) najprawdopodobniej pójdę oddać krew. Przy okazji mi ją przepadają. Mam nadzieję, że przez moją dietę nie będę mieć żadnych braków w organizmie. To będzie już 20 dzień na HSGD.
Rozważam też pójście do dietetyka na tzw. spotkanie diagnozujące. Analizy składu ciała sama nie przeprowadzę, może się czegoś dowiem... Ale trochę mi szkoda kasy. Sama nie wiem. Pewnie wszystko będzie zależeć od mojej utraty kg/cm.

Jeśli chodzi o dzisiejsze zajęcia (biofizyka): klęska. Sprawozdanie musimy dokończyć w domu, nie wyrobiłyśmy się. Ćwiczenie też tylko częściowo nam dobrze wyszło. Może udało mi się wejściówkę zaliczyć. Coś tam napisałam, więcej niż ostatnio. We will see. Jestem dobrej myśli.
  • awatar Niepoukladana Codziennosc: hmm do dietetyka polecam iść. Jak nie chcesz wydać sporo kasy, a zależy Ci na analizie to wystarczy taki zwykły z NFZtu :)
  • awatar mrrrr: Ja chciałam iść do dietetyka, już nawet dzwoniłam, ale terminy mi nie pasowały:/
  • awatar Kashmirkaa: Wiem, jak zaczniesz chodzić to dobrze by było żebyś tego nie przerwała.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Podsumowanie kolejnego zawalonego dnia...

Jedyne co mi w miarę wychodzi to dieta. Jak sobie zaplanuje to tyle mniej więcej zjem. Choć tutaj też znajdę parę punktów zaczepienie. Powinnam np. zrezygnować z sztucznych deserków, i sama je przygotowywać: zmieszać jogurt naturalny z płatkami, owocami..
Wiedzieliście, że w piątek, 24 października był dniem walki z otyłością? Otyła to ja na szczęście, nie jestem, ale można to podciągnąć pod nasze odchudzanie. Szkoda, że nie wiedziałam. Uczciłabym to szklanką wody/ jogurtu. Wiem, że mam nadwagę, mimo, że kalkulatory BMI pokazują, że się jeszcze mieszczę w normie. Akurat.
Wczoraj zawaliłam naukę. Cały dzień poświęciłam tylko botanice. Na dodatek okazało się to niewystarczające. Po dzisiejszym kolokwium, wiem że czeka mnie poprawa. Na studiach nawet test abcd nie jest prosty.
Na kartkówkę z ekologi nauczyłam się na wcześniejszym wykładzie. Prowadzący przełożył ją na następny tydzień.
W związku z tym, że w weekend nawet nie zaczęłam chemii nie mam szans jej dobrze napisać. Czyli poprawa. Po prostu zajebiście. Wszystko się wali.
Zwłaszcza, że w przyszłym tygodniu czekają mnie dwie wejściówki z zoologi, spr. z biofizyki plus poprawa pierwszego i oczywiście na koniec tygodnia cholernie trudne kolokwium z genetyki. Plus przeniesiona ekologia. I gdzie mam jeszcze zmieścić botanikę i chemie?
Na poprawę chemii mam kilka terminów, ale na botanikę tylko jeden. O tyle dobrze, że prowadzący podzielił materiał z kolokwium na dwie oddzielne poprawy.

Nie mam czasu na rozpaczanie.
Kończę sztuczny, niezdrowy ale pyszny serek.
Biofizyka wzywa.
Jak i to zawale mogę spadać z tych studiów..
Może jestem na nie za głupia..

NIE, DOSYĆ!

cyanidee: dołączam się do twojej samoterapii. Najwidoczniej tego potrzebuje. Będę ją tylko dopasowywać do moich problemów. Motywacji nigdy nie za wiele. No, więc zaczynam.

Odchudzam się tylko dla siebie: dla zdrowia, dla wyglądu. Chcę udowodnić sobie, że jak się na coś zdecyduje to znaczy, że za jakiś czas to osiągnę. Chcę być zadowolona z mojego ciała, dążę do figury, którą będę mogła nie tylko zaakceptować, ale i pokochać. Chcę być zauważana. Chcę to na dodatek osiągnąć w poprawny sposób tzn. zdrowa dieta i ruch, bez głodówek i wyniszczenia organizmu i przede wszystkim bez powrotu do starej wagi. Odchudzanie jest tak na prawdę dopiero początkiem drogi by uwierzyć w siebie. Moja samoocena jest niska i to bardzo. Jednak odkąd zdecydowałam, że będę warzyć poniżej 60 kg (dokładnie: 55 kg) nie poddaję się tak łatwo. Dążę do celu. Spadek wagi, utrata każdego cm daje mi siłę. Dlatego też ważę się raz na dwa tygodnie. Po czternastu dniach efekty powinny być widoczne.

Studia... Jestem na kierunku, który mnie interesuje. Nie po to przeżywałam w domu piekło, gdy rezygnowałam z akceptowalnych według moich rodziców studiów na coś kompletnie bez sensu, ale za to mnie interesującego, by się poddać na początku. Mój kierunek wbrew pozorom nie jest prosty. Jednak postanowiłam, że go ukończę, więc tak ma być. Muszę w to wierzyć. To dopiero pierwsze kolokwia. Jeśli nie pójdą mi za dobrze, to mogę je poprawić. To nawet nie połowa semestru, to dopiero początek, to dopiero miesiąc. Trzeba się wdrążyć, poznać wymagania wykładowców i będzie dobrze.

Muszę o tym pamiętać. Muszę zapracować na mój sukces. Muszę zapracować na spełnienie moich marzeń. A to wszystko osiągnę, wraz ze wzrostem pewności siebie. Na początek muszę przestać narzekać, zamartwiać się bo to nie pomaga, a jedynie przeszkadza. Muszę myśleć optymistycznie. Muszę zaczynać dzień prawą nogą!

Gratuluje jeśli ktoś dobrnął do końca.
  • awatar mrrrr: Tak właśnie! Ja sobie powiedziałam dzisiaj to samo, koniec używania się!
  • awatar fitandblond: pamiętaj, wszystko zaczyna się w głowie. Zyjesz na siebie i na swoje konto. Weź się w garść i zacznij żyć swoim życiem, kochać siebie i pracować na siebie w każdej minucie, wybieraj dobrze :) trzymam kciuki!
  • awatar Niepoukladana Codziennosc: Gratulacje przyjęte. Ja kiedyś tez panowałam tylko nad dietą. Moje ciało było jedyną rzeczą, nad którą panowałam.. Masz w sobie moc, wiec pokonasz wszystko i dasz radę ! Ja dziś się załamałam i płakałam przez pół dnia. Jutro zamierzam wstać i z podniesioną głową dalej walczyć ! Już teraz mam bojowe nastawienie ! Pozdrawiam :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 
Poniedziałek
20 dzień odchudzania
8 dzień HSGD

Bilans:
- wafel z brushetą (108 kcal)
- "kanapka" (96 kcal)
- jogurt naturalny pitny (200 kcal) - zamieniłam planowany twist na coś zdrowszego.
- bułka pełnoziarnista z wędzonym twarogiem (300 kcal)
- serek owocowy (150 kcal) z musli (30 kcal)

Owoce i warzywa:
- jabłko (94 kcal)

Razem: 884/900 + 94 kcal
  • awatar Niepoukladana Codziennosc: Wspieram. Ja też muszę zabrać się za siebie. Dzisiejszy dzień zmotywował mnie do zmian i pracy, a że będę miała dużo czasu, to może mi to jakoś łatwiej przydzie i nie będzie wymówek. Oby tak dalej !
  • awatar xDeathx: cudownie *_*
  • awatar fitandblond: powodzenia! :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Chwila przerwy od botaniki.. Mam już jej dosyć. Moja wymówka to obiadek. Właście wcinam kaszę.
Ogółem zauważyłam, że jak rozplanowałam sobie dzisiaj jak i ile będę pływać, czas aż tak mi się dłużył. Nie wyczekiwałam 11:15 i nie myślałam już by sobie skrócić czas pływania o 15 minut. Była pełna godzina i tak już będzie zawsze! Swoją drogą w trakcie pływania mam taki fajny, płaski brzuszek. Boczki nadal są ale przód jest płaski. Szkoda, że ten efekt dość szybka znika.
Mam zwyczaj picia po basenie wyciśnięty sok z pomarańcz, grejpfruta.. Myślicie, że to dobrze? Może powinna go zastąpić wodą?
Najgorsze jest właśnie to, że nie widzę efektów. 19 dni odchudzania, w tym tydzień na HSGD, a ja żadnych zmian w ciele nie widzę. Może waga coś pokaże, oby, zwyczajnie musi. Przecież gdy widzimy jak się nasze ciało zmienia dzięki nam, motywuje nas to jeszcze bardziej. Co z tego, że nawet jeśli zgubiłam gdzieś jakiś centymetr to nie jestem na tyle obiektywna by to zauważyć. Ehh.. jeszcze długa droga przede mną. Oczywiście się nie poddaję! Jeszcze 23 dni na HSGD i zobaczymy na jaką dietę się zdecyduje.
  • awatar Niepoukladana Codziennosc: Waga często jest niewiarygodna co do efektów, lepiej się mierzyć i sprawdzać na ciuchach. Zainspirowałam sie Twoim basenem, do tego stopnia, ze jutro pójdę popływać ;)
  • awatar fitandblond: jak sok świeżo wyciskany to super witaminki i smak cudo, więc zostaw :)
  • awatar Kashmirkaa: Często jest tak, źe nie widzimy efektów, a inny je zauważają. Ja straciłam 16 cm w biodrach i do tej pory tego nie widzę. Będzie dobrze.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Niedziela
Dzień 19 odchudzania
Dzień 7 HSGD (jeszcze takie trzy i pół tygodnia ..)

Bilans:
- owsianka na bogato (290 kcal)
- bułka pełnoziarnista z makrelą w sosie pomidorowym (120 + 263)
- "kanapka" (95 kcal)
- kasza gryczana z sosem pomidorowym na ostro (250 kcal)
- nerkowce (15 sztuk) (87 kcal)


Owoce i warzywa:
- sok grejpfrutowy (wyciskany) (95 kcal)
- gruszka (90 kcal)

Razem: 1105/1100 + 185 kcal

Aktywność: basen 60 min.

Co ja mam z tym sosem pomidorowym ? :O ryba, kasza, makaron... dosłownie wszystko..

Plan nauki:
Ndz:
od południa botanika (!!) i ok godzinki ekologii i chemia
Pon:
rano powtórzenie b. i e.; wieczorem (od. ok 20.00) biofizyka
Pisanie: ekologia godz. 15, botanika godz. 17
Wt:
po południu (od ok 15.00) chemia (!!)
Pisanie: biofizyka godz. 10.30
Śr:
wieczór, od ok 20.00 chemia (!!) plus 1 godz. zoologii
Czw:
zoologia w przerwie między zajęciami (2-3 godz.)
Pisanie: chemia godz. 8.45, zoologia 16.45

Zajęcia według planu. Nie ma odstępstw. Obecność na wszystkich.

Pamiętać:
- pon. kupić podręcznik od ang
- wt. biblioteka: oddać książki
- czw. "spakować się"
(komputer, książki: genetyka, zoologia, biofizyka plus standardowe przybory)
KUPIĆ CYDR !!
i ogółem nie zostawić syfu i resztek jedzenia itp..

Basen: ndz rano, wt po biofizyce.. i dopiero w następny wtorek..

Muszę albo opracować metodę zwiększenia godzin w dobie albo się sklonować albo nauczyć się funkcjonować bez snu..

Dzień się zaczął. Do dzieła!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Z drugiego basenu wyszły nici. Mama do mnie zadzwoniła bym "sprawdziła" siostrze prezentację o Australii. Standardowo skończyło się to robieniem jej od nowa, co mi zajęło 3 godziny.
Przynajmniej relacje z mamą się poprawiły.

Niestety nie wyrobiłam się z materiałem. Teraz jestem już padnięta i wiele raczej się nie nauczę.. Ehh... Nie wiem jak ja to jutro ogarnę.

Przynajmniej z botaniki czeka mnie test abcd, więc nie jest tak najgorzej. No chyba, że będą szczegółowe i podchwytliwe pytania.
Można na szczęście u prowadzącego poprawiać każdą ocenę.
W pon mam jeszcze kartkówkę, ale do niej wystarczy mi niecała godzinka nauki.
Martwię się o chemie, którą mam w czwartek. Mam w tedy też zoologię, ale ją już trochę umiem.
Gorzej z biofizyką we wtorek..
Masakra. Jutro trzeba będzie się mocno sprężyć.

Na basen idę jutro. Co do sklepiku przy basenie, to jest, ale wszystko jest w nim sporo droższe. Wolę poczekać tydz. i kupić okulary u siebie w Decathlonie po rozsądnej cenie. Będę musiała tylko unikać zanurzania głowy.

Ogółem zaczęłam pływać dwa razy w tygodniu plus w weekendy jeśli zostaje w Olsztynie. Byłam już chyba 5 razy

Udało mi się załatwić transport do Gdańska. Piątek mamy wolny, więc chciałam wyruszyć w czwartek po zajęciach. Dodatkowo nie chciałam jechać pociągiem, autobusem ze względu na ogromne tłumy, które będą. No i dłuższy czas podróży. W każdym bądź razie udało się! Zabieram się ze studentem weterynarii w czw o 19. Zawiezie mnie pod sam domek (mieszkam blisko obwodnicy, więc nie jest to problemem). Będę jechała ja, koleżanka z kierunku i jakieś inne dwie dziewczyny. Na dodatek "zapłatą" będzie cydr, czyli jakieś 10-15 zł ^^ Przynajmniej to mi się dzisiaj udało.
  • awatar 4everfat: W Gdańsku może uda Ci się odpocząć, miłego wyjazdu! ;* Zazdroszczę, że lubisz pływać bo ja niestety za tym nie przepadam ;/
  • awatar monkeyslut: Tania podwózka zawsze jest dobra, haha :D Ucz się ucz! Mnóstwo tego masz, bardzo Ci współczuję swoją drogą :/
  • awatar Do It For Yourself. Only For Yourself...: Nauka jest ważna, ale nie zapominaj o odpoczynku. Taaa, mówię tak, a sama sypiam po 4-5 godzin dziennie. Muszę się w końcu przekonać do tego basenu ;/ jakoś się wstydzę sama pójść...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Zdecydowanie muszę sobie sprawić okulary i sprzęt do słuchania muzyki podczas pływania.
Zawsze pływałam bez okularów, czy to na basenie, czy to w morzu czy w jeziorze. Tutaj woda jest na tyle chlorowana, że po ok 15 min pływania bolą mnie oczy, a co gorsza utrzymuje się to przez cały dzień. Dlatego dziś przez większość czasu pływałam żabką z głową up, lub na plecach.

Naszła mnie szalona myśl by pójść dzisiaj jeszcze raz na basen. Byłam w południe, a teraz bym poszła ok. 20.. Sama nie wiem.

Ogółem obliczyłam, (a raczej kalkulator) że powinnam zjadać ok 2000 kcal. Nie ma bata, przestrzegając diety i pływając muszę schudnąć!
Schudnę i kropka.
  • awatar gǝǝk.₰: dasz radę :* też o to walczę :* wierzę w Ciebie :* zapraszam do mnie :*
  • awatar fitandblond: pewnie, że schudniesz! Jak masz ochotę idz pływać raz jeszcze, ale w okularach! Nie możesz kupić ich na basenie? u mnie był taki sklepik z pierdolami :)
  • awatar Vivienne Vienna: Plywanie jest SWIETNE na odchudzanie ! Idz i plywaj regularnie. Podczas plywania w ruchu jest cale cialo i najwiecej kcal sie spala :) POWODZENIA. Lec na basen , milego plywanka zycze.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›